Wpisy użytkownika dompress z dnia 10 marca 2014

Liczba wpisów: 1

dompress
 
Jaki wpływ na rynek mieszkaniowy będzie miał program rządowych dopłat do kredytów? Czy rzeczywiście ułatwi młodym zakup pierwszej nieruchomości? Czy powstawać będą tańsze budynki, które spełnią cenowe wymogi programu? Portal nieruchomości Dompress.pl  zapytał o opinię na ten temat przedstawicieli firm deweloperskich.  

Robert Ziółek, prezes zarządu w firmie Dolcan zwraca uwagę, że Mieszkanie dla Młodych to program skierowany tylko do części potencjalnych nabywców na rynku nieruchomości mieszkaniowych. Dodatkowo jego zasięg w dużym stopniu ograniczony jest określonymi w nim limitami, które dla większość dużych miast są ustalone na niskim poziomie.

- Trzeba także pamiętać o tym, że program będzie obowiązywał tylko do 2018 roku. Cały proces inwestycyjny – od pozyskania gruntów, poprzez przygotowanie projektu i zebranie wszelkich pozwoleń, do zakończenia budowy - trwa kilka lat. Nie podejrzewam zatem, aby deweloperzy planowali inwestycje tylko i wyłącznie z myślą o programie MdM - sądzi prezes firmy Dolcan.

Robert Ziółek uważa, że założenie, że projekty mieszczące się w limitach programu są gorsze jakościowo jest błędne. - Deweloperzy nie są w stanie zaoszczędzić  znaczących pieniędzy na materiałach budowlanych, czy wykonawstwie. W Polsce funkcjonują restrykcyjne i wysokie normy budowlane, które jasno określają, jakie parametry powinny być uwzględniane przy budowie.

Teoretycznie inwestor mógłby wybrać mniejsze przeszklenia, zrezygnować z balkonów i zminimalizować części wspólne osiedli. Jednak, chociaż ograniczyłoby to w pewnym stopniu koszty ponoszone w trakcie realizacji projektu, to inwestycja byłaby nieatrakcyjna dla klientów i byłby problem z jej sprzedażą - mówi portalowi Dompress.pl Robert Ziółek.

Prezes Dolcana jest przekonany, że to co tak naprawdę umożliwia oferowanie mieszkań w limitach MdM to zgromadzony przez firmę bogaty bank ziemi oraz zaawansowane w przygotowaniach projekty, które można szybko wprowadzić na rynek. Dolcan przez lata zgromadził wiele atrakcyjnych gruntów, dzięki czemu może w szybki sposób reagować na bieżącą sytuację na rynku nieruchomości i zmienne zapotrzebowania klientów. Strategiczne planowanie przy pozyskiwaniu gruntów pod inwestycje, pozwala firmie na budowanie atrakcyjnych cenowo osiedli położonych przy głównych arteriach komunikacyjnych, w przystępnej odległości od centrum miasta.

Radosław Bieliński z Dom Development informuje, że rynek mieszkaniowy powoli umacnia się i nie ma na to znaczącego wpływu nowy rządowy program wsparcia. - Program Mieszkanie dla Młodych ma obecnie bardzo niskie limity, co oznacza, że w dużych miastach mogą zostać zakwalifikowane do niego właściwie wyłącznie osiedla położone na dalekich obrzeżach. Dlatego też wydaje się, że deweloperzy będą raczej skupiali się na budowie inwestycji, których poszukują klienci, czyli dobrej jakości oraz w atrakcyjnych lokalizacjach - podsumowuje Radosław Bieliński.  

Mirosław Kujawski, wiceprezes LC Corp wyraża przekonanie, że rola programu MdM jest przeceniana. - Stopy procentowe są na rekordowym niskim poziomie, które w połączeniu z nowelizacją rekomendacji T i S spowodowały wzrost zdolności kredytowej klientów o blisko 20-30 proc. I to obecnie ma największy wpływ na popyt - wskazuje wiceprezes LC Corp.

Jednocześnie podkreśla, że sam program dopłat cieszy się ogromnym zainteresowaniem. - Konsumenci nauczeni doświadczeniem z poprzedniego programu Rodzina na Swoim chętnie korzystają z rządowego wsparcia. Tylko w styczniu i w pierwszych dniach lutego złożono ponad 1300 wniosków. W tym miejscu należy wspomnieć, że po uruchamianiu RnS na pierwszy wniosek trzeba było czekać aż 3 miesiące. Obecnie istotny problem stanowi wysokość limitów, a tym samym dostępność mieszkań spełniających cenowe wymagania programu. W Krakowie jest ich około 4-6 proc., w Warszawie 6-10 proc., a we Wrocławiu 25 proc. - wyjaśnia Mirosław Kujawski.  

Coraz większe zainteresowanie programem Mieszkanie dla Młodych, szczególnie w Krakowie, zauważa Piotr Kijanka, dyrektor ds. sprzedaży w Wawel Service. - Kraków został „pokrzywdzony” bardzo niskimi limitami. Warunki programu spełnia zaledwie ok. 1,5 proc. mieszkań z puli 8 tys. nowych lokali. Tylko kilku deweloperów oferuje mieszkania zgodne z wymaganiami programu - tłumaczy Piotr Kijanka. Wawel Service ma takie lokale w energooszczędnych inwestycjach na Klinach - Borkowska B1 i B2 oraz w Kurdwanowie - Halszki 28A. Inwestycje nie są zlokalizowane w ścisłym centrum, ale są z nim bardzo dobrze skomunikowane i oferują mieszkania wysokiej jakości.

Dyrektor Wawel Service uważa, że limity MdM wymuszą na deweloperach dostosowanie części ofert do wymogów programu, a to może mieć wpływ na ceny mieszkań i zapobiec ich nadmiernemu wzrostowi. - Należy jednak pamiętać, że MdM to program 5-letni, na pewno nie będzie widać jego efektów już teraz. Więcej będzie można powiedzieć dopiero pod koniec tego roku - uważa Piotr Kijanka.

Katarzyna Daszkiewicz z Grupy Inwest informuje, że program Mieszkanie dla Młodych wszedł dopiero w życie, więc można powiedzieć, że póki co „raczkuje”. - W koncepcji programu państwo ma przeznaczać na jego działanie 600 -700 mln zł rocznie, docelowo wydatki mają dojść do 3,5 mld zł w pięcioletnim okresie trwania programu. Zakłada się, że z programu korzystać będzie do 36 tys. rodzin rocznie. To będzie dodatkowa stymulacja rynku. Silniejsza niż negatywny wpływ bankowej rekomendacji S3, zobowiązującej kupującego do posiadania 5 proc. wkładu własnego.
Katarzyna Daszkiewicz wyraża opinię, że wśród istniejących na rynku poważnych graczy, tj. deweloperów stawiających efekty swojej pracy za własną wizytówkę, program MdM pozostanie bez wpływu na jakość i lokalizację budowanych przez nich inwestycji. - Firma istniejąca na rynku od lat nie zmieni nagle strategii działalności, próbując ją dostosować do obowiązującego obecnie programu, bo jak wiemy, rząd ciągle zaskakuje nas nowymi koncepcjami - argumentuje Katarzyna Daszkiewicz.

Dariusz Cholewa, dyrektor działu projektów mieszkaniowych Echo Investment wyraża obawę, że ze względu na MdM na rynku pojawią się inwestycje gorszej jakości. - Pamiętajmy też, że banki stawiają dość duże wymagania co do rentowności kredytowanych projektów. A zatem nie należy się spodziewać obniżki cen projektów premium kosztem marży, bo na to nie ma już miejsca. Niewielu deweloperów może sobie pozwolić na finansowanie budowy ze środków własnych - komentuje Dariusz Cholewa.

Edward Laufer, prezes Vantage Development główny problem związany z rządowym programem dopłat widzi w wysokości limitów cen w większych aglomeracjach. - Jeśli sposób ustalania tego wskaźnika się nie zmieni, chętni do skorzystania z tego programu młodzi ludzie będą skazani na kupno mieszkania, niekoniecznie gorszej jakości, ale na obrzeżach miast. Oznaczać to będzie dodatkowe koszty utrzymania, ponieważ takie inwestycje budowane są w coraz większych odległościach od centrów miast. Mało tego, same miasta zostanę zmuszone do rozwijania wokół nich drogiej infrastruktury – nowych dróg dojazdowych, ciągów komunikacyjnych i szkół, itp. Koszty tej rozbudowy ponosić będziemy wszyscy - zwraca uwagę Edward Laufer.

Podobnego zdania jest Andrzej Gutowski, dyrektor sprzedaży i marketingu Ronson Development. - Choć program MdM to tylko niewielka część rynku mieszkaniowego, szczególnie w Warszawie gdzie limit ceny metra kwadratowego mieszkania kwalifikującego się do programu wynosi 5 864 zł/mkw., to z pewnością jego wpływ na sytuację rynkową będzie zauważalny. Kwota ta nie daje jednak klientom dużego wyboru, gdyż takie lokale położone będą daleko od centrum. Przyczyni się to w naturalny sposób do rozrastania się peryferii miast, co wymusi na lokalnych władzach nowe inwestycje w infrastrukturę. Część deweloperów, aby zmieścić się w wyśrubowanych limitach cenowych programu, może także zdecydować się na obniżenie jakości wykończenia swoich projektów - zauważa Andrzej Gutowski.

Firma Atlas Estates nie zamierza dopasowywać oferty do programu Mieszkanie dla Młodych, podobnie jak nie zrobiła tego w czasie obowiązywania Rodziny na swoim. - Tylko ok. 14 proc. lokali w stolicy spełnia warunki pozwalające uzyskać dopłaty i praktycznie wszystkie te mieszkania są położone na obrzeżach miasta. Metr kwadratowy działki, a co za tym idzie – mieszkania, kosztuje w lepszych lokalizacjach więcej, co de facto nie pozwala objąć ich rządowymi dopłatami - mówi Michał Witkowski, dyrektor sprzedaży i marketingu.
Michał Witkowski przekonuje, że na rynku jest miejsce zarówno dla deweloperów budujących tańsze mieszkania na obrzeżach miast, objętych rządowymi subsydiami, jak i dla tych, których oferta z dopłatami nie jest związana. - Atlas Estates należy do tej drugiej grupy. Nasze doświadczenie podpowiada nam, że umiejętne dopasowanie mieszkań z wyższego segmentu cenowego do potrzeb klientów również może zapewnić rynkowy sukces - przyznaje dyrektor Atlas Estates.

Autor: Kamil Niedźwiedzki, analityk Dompress.pl